__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Byłam pochłonięta słuchaniem muzyki, podczas gdy czekałam na rodziców. Miałam szczęście że w torbie znalazłam tableta miał równo 69% baterii. Grałam w angry birds. Gdy poczułam delikatny dotyk na ramieniu. - Cześć ty za pewnie jesteś Jane.- Spostrzegłam że siedzi obok mnie mó idol Justin Bieber. Nie byłam tym zbytnio za szokowana, bo znałam już dużo popularnych osób.- Tak o co chodzi? -zapytałam chłopaka, z lekkim uśmiechem na twarzy. - Wiem że to głupie pytanie ale śpieszę się na nagranie...- był zamotany w tym co mówi. -Więc??- zapytałam. - Masz pożyczyć chusteczkę?? -Jasne!! Mam w torebce.- Powiedziałam do chłopaka, podając mu torebkę. Grzebał w niej dość długo. Nie zwracałam na to uwagi, kontynuowałam grę na tablecie. Poczułam gdy nagle otrzymałam soczystego całusa na poliku. Usłyszałam też. - Dziękuję piękna! Po tym słyszałam tylko oddalające się kroki chłopaka.
****
Byłam szczęśliwa, że dostałam całusa od mojego idola. Ale nie myślałam o tym zbytnio. Byłam zmęczona bo dość wcześnie wstałam. Rozebrałam się do naga, z szafy wyjęłam moją ukochaną piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic założyłam piżamę i poszłam do łóżka. Wsunęłam rękę pod poduszkę szukając telefonu - nie wiem dlaczego ale zawsze go tam kładę- zaczęłam przeglądać wiadomości gdy ujrzałam wiadomość od prywatnego numeru. "Dziękuję za chusteczkę"
****
Rano obudziłam się i w telefonie zobaczyłam spam esemesowy od nikogo innego jak Justina. Skąd on w ogóle ma mój numer? Zadawałam sobie to pytanie przez cały ranek. Zjadłam tradycyjnie na śniadanie mega kaloryczne płatki, założyłam dla odmiany spódniczkę do tego białą bokserkę i wyszłam na spacer. '' Nie wiedziałam że to miasto tak pięknie wygląda z rana'' myślałam idąc po moim kochanym Londynie. Szłam wzdłuż alejki w parku, gdy dostałam esemesa. Tym razem nie od Jstina lecz od mojego taty '' Przyjdź szybko do studia chce ci kogoś przedstawić''. Nie odpisywałam na esemesa tylko tak jak było zawarte w jego treści popędziłam do studia.
*******
Weszłam do studia i ku mojemu zdziwieniu spotkałam tylko Rebece, która zawsze tam była, by kierować wszystkich gdzie mają pójść. Poszłam bez słowa do gabinetu mojego taty a tam zobaczyłam Justina. Siedział tam taki zadowolony jakby wiedział że zaraz się tam zjawię. -He...hej-powiedziałam ze spokojnym wyrazem twarzy. -No nareszcie Jane siadaj-powiedział mój tata wskazując na miejsce obok. Zrobiłam jak kazał, wsiadłam na skórzanej sofie gdy poczułam że Justin przysuwa się do mnie. Nie panowała cisza bo mój tata zaczął mówić. -A więc ja teraz będę nowym menadżerem Justina.I z wydawcą płyty uzgodniliśmy układ.- nie mogłam dłużej słuchać jak powoli mówił. - A co związane z tym jest ze mną??-zadałam pytanie.-Dostaniesz 100 000£ jeżeli będziesz udawać moją dziewczynę.-stanowczo powiedział Justin.Przez chwilę się zamyśliłam ale doszłam do wniosku że życie jest tylko jedno i trzeba je dobrze wykorzystać.-Zgadzam się.-powiedziałam.-Okey a więc podpisz tylko to- zwrócił się do mnie ojciec podając świstek papieru, nie czytając go od razu niedbale go podpisałam. -Dobra idźcie teraz do kawiarni na dole i poznajcie się trochę.-zwrócił się do nas mój tata.Po wyjściu z gabinetu Justin powiedział do mnie- To teraz jesteś moją dziewczyną!!- na jego twarzy pojawił się zalotny uśmiech...
No to mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję że zbytnio się nie zbłaźniłam. Proszę komentuj :)
****
Byłam szczęśliwa, że dostałam całusa od mojego idola. Ale nie myślałam o tym zbytnio. Byłam zmęczona bo dość wcześnie wstałam. Rozebrałam się do naga, z szafy wyjęłam moją ukochaną piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic założyłam piżamę i poszłam do łóżka. Wsunęłam rękę pod poduszkę szukając telefonu - nie wiem dlaczego ale zawsze go tam kładę- zaczęłam przeglądać wiadomości gdy ujrzałam wiadomość od prywatnego numeru. "Dziękuję za chusteczkę"
****
Rano obudziłam się i w telefonie zobaczyłam spam esemesowy od nikogo innego jak Justina. Skąd on w ogóle ma mój numer? Zadawałam sobie to pytanie przez cały ranek. Zjadłam tradycyjnie na śniadanie mega kaloryczne płatki, założyłam dla odmiany spódniczkę do tego białą bokserkę i wyszłam na spacer. '' Nie wiedziałam że to miasto tak pięknie wygląda z rana'' myślałam idąc po moim kochanym Londynie. Szłam wzdłuż alejki w parku, gdy dostałam esemesa. Tym razem nie od Jstina lecz od mojego taty '' Przyjdź szybko do studia chce ci kogoś przedstawić''. Nie odpisywałam na esemesa tylko tak jak było zawarte w jego treści popędziłam do studia.
*******
Weszłam do studia i ku mojemu zdziwieniu spotkałam tylko Rebece, która zawsze tam była, by kierować wszystkich gdzie mają pójść. Poszłam bez słowa do gabinetu mojego taty a tam zobaczyłam Justina. Siedział tam taki zadowolony jakby wiedział że zaraz się tam zjawię. -He...hej-powiedziałam ze spokojnym wyrazem twarzy. -No nareszcie Jane siadaj-powiedział mój tata wskazując na miejsce obok. Zrobiłam jak kazał, wsiadłam na skórzanej sofie gdy poczułam że Justin przysuwa się do mnie. Nie panowała cisza bo mój tata zaczął mówić. -A więc ja teraz będę nowym menadżerem Justina.I z wydawcą płyty uzgodniliśmy układ.- nie mogłam dłużej słuchać jak powoli mówił. - A co związane z tym jest ze mną??-zadałam pytanie.-Dostaniesz 100 000£ jeżeli będziesz udawać moją dziewczynę.-stanowczo powiedział Justin.Przez chwilę się zamyśliłam ale doszłam do wniosku że życie jest tylko jedno i trzeba je dobrze wykorzystać.-Zgadzam się.-powiedziałam.-Okey a więc podpisz tylko to- zwrócił się do mnie ojciec podając świstek papieru, nie czytając go od razu niedbale go podpisałam. -Dobra idźcie teraz do kawiarni na dole i poznajcie się trochę.-zwrócił się do nas mój tata.Po wyjściu z gabinetu Justin powiedział do mnie- To teraz jesteś moją dziewczyną!!- na jego twarzy pojawił się zalotny uśmiech...
No to mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję że zbytnio się nie zbłaźniłam. Proszę komentuj :)
Czeeeekam na następny. *_*
OdpowiedzUsuńFAAAAAAAAAAJNY *_* ;*