**W poprzedniej części**
-Przepraszam nic ci się nie stało??-z troskliwym głosem powiedział chłopak, który wcześniej na mnie wpadł...
-Jane my powinniśmy już iść- powiedział poważnym tonem...
-Zamknij się i rób co mówię- słyszałam w jego głosie, że wymuszał opanowanie , lecz mógł w każdej chwili wybuchnąć...
-No to co. Zabawimy się maleńka...
-Hej jestem Harry!...
-Jasne może wejdziesz?...
************
-Dzięki!Z przyjemnością. W końcu dziewczyną się nie odmawia. - obdarował mnie pięknym uśmiechem i wszedł powoli do przedpokoju. Zdjął z siebie czarny płaszcz i sam pewnym krokiem pokierował się do salonu. Szybkim krokiem doszłam do niego.
-Napijesz się czegoś- zapytałam i starałam się obdarować go takim samym uśmiechem jaki dostałam kilka chwil temu.
-Jakbyś mogła to zimnej wody. I wracaj jak najszybciej pokierować mnie do celu mojej podróży!-powiedział siadając na kanapie.
-okej!- wykrzyknęłam i pokierowałam się do kuchni. Nalałam do szklanki zimnej wody i powróciłam do salonu.
-Proszę- powiedziałam, stawiając nalane wcześniej picie na ławie tuz obok niego.
-Dzięki- podniósł szklankę i delikatnie uśmiechnął się.
-To gdzie chciałeś dojść??-zapytałam.
-Do hotelu "George", zupełnie nie mam pojęcia gdzie to jest.-zaczerwienił się.
-Ok...to jest nie daleko już ci podaje adres.-zajrzałam jeszcze do laptopa by upewnić si, że podam Harremu dobry adres. Znalazłam jakąś małą karteczkę, chwyciłam długopis i zapisałam adres.
-Proszę- powiedziałam podając Harremu adres.
-Dzięki, będę już wychodzić- wstał i poszedł do przedpokoju. Dołączyłam do niego gdy ten zakładał płaszcz.
-Jeszcze raz bardzo dziękuje za pomoc-uśmiechnął się.
-Nie ma za co, polecam się na przyszłość-odwzajemniłam uśmiech.Harry pocałował mnie w policzek i wyszedł.Ja za to pokierowałam się do salonu gdzie wyłączyłam laptopa, po typ poszłam do sypialni i płożyłam się do łóżka, lecz przed tym nastawiłam budzik tradycyjnie na 9:00.
***************************
Obudził mnie dzwonek telefonu ok.godziny 7:30. Odebrałam go. dzwonił mój tata, będący menadżerem Justina.
<ROZMOWA>
- Jane!Miałaś już od pół godziny być w studiu!!Przyjeżdżaj!-mówił jak zwykle bardzo szybko.
-Że co?Ja w studiu!Niby po co?-powiedziałam ze zdziwieniem, gdyż w ogóle nie miałam pojęcia po co mam być w studiu.
-Jak to po co?Masz to w umowie, zapomniałaś??-powiedział z oburzeniem.
-Nie, przepraszam pamiętam będę za 20 minut.-skłamałam. Powinien doskonale wiedzieć, że o tym nie wiem, ponieważ w cale nie czytałam tej umowy, którą sam dał mi do podpisania.Poszłam do łazienki, umyłam zęby, włosy jak zwykle wyprostowałam. Założyłam czarne rurki, czerwoną bokserkę i białe conversy. Przed wyjściem chwyciłam jeszcze torbę i wybiegłam z mieszkania.Studio znajdowało się blisko mojego nowego mieszkania więc mogłam sobie pozwolić na wejście do sklepu. W sklepie kupiłam sok pomarańczowy. Doszłam do studia gdzie Rebeca już na mnie czekał by pokierować mnie do biura ojca.
-Twój tata prosił, że gdy tylko przyjdziesz od razu zjawiła się u niego- powiedział jak zwykle bardzo pewna siebie.
-Dobrze! Jest ktoś może u niego??-zapytałam, gdyż chciałam się przygotować na kolejne spotkanie z Justinem.
-Tak jest, lecz twój tata zabronił mi nic mówić-mówiła już bez uśmiechu, którym zawsze mnie rozweselała. Bez słowa pokierowałam się do biura ojca. Przed wejściem jeszcze głośno przełknęłam ślinę. "Musisz to zrobić profesjonalnie"-myślałam.Z podniesioną głowa weszłam do biura i zajęłam miejsce obok Justina.
-No nareszcie! powinnaś być z jakaś godzinę temu! Co tak długo?-jak zwykle mój ojciec zaczął rozmowę.
-Przepraszam, zaspałam.Jasne!A następnym razem mnie poinformujcie mnie co mam w żeczach do których będę zobowiązana! co wam jeszcze przyjdzie do głowy? Może głośny ślub w Las Vegas, a potem potajemny rozwód i wyzywanie się w prasie?-z opanowaniem starałam się mówić, lecz miałam ochotę wybuchnąć śmiechem gdy zobaczyłam minę ojca.
-Ma dziewczyna łeb!- podsumował mnie Justin.
-Ooo tak Justin!Bardzo dobrze kombinuje lecz najpierw musimy zrealizować wszystko według umowy.- zwrócił się do Justina a ja pomyślałam "co zrealizować?Przecież miałam udawać tylko jego dziewczynę!O co w tym wszystkim chodzi?"
-Zaraz co zrealizować? Powiecie mi o co w tym wszystkim chodzi?-z oburzeniem powiedziałam.
-A więc. Przez najbliższy rok należysz do nas!-mówił znacznie inaczej niż zazwyczaj.
-I co mam niby robić??-coraz bardziej się denerwowałam.
-Będziesz grała w filmie z Justinem oraz pewnym zespołem. Jak w filmie się spodobasz będziemy mogli wydać nawet płytę.-nie wiedziałam o co mu dokładnie chodzi. Ja w filmie? Coś mi się nie zgadzało. ale że podpisałam tą cholerną umowę muszę się do niej dostosować, więc postanowiłam działać.
-Dobrze to kiedy dostanie scenariusz?-zobaczyłam na twarzy mojego taty minimalny uśmiech.
-Jeszcze robią w nim minimalne poprawki, powinnaś go otrzymać za jakiś tydzień góra dwa.
-To wszystko?Już mogę wracać do domu?-zapytałam znudzona.
-Teraz idziesz na "randkę" z Justinem. Będą miej więcej 3-4 razy w tygodniu, za to widywać się będziecie codziennie.-Justin poszedł do drzwi i wyszedł, dołączyłam mu kroku. Szliśmy w ciszy gdy zaczęłam.
-Ty masz jakiś problem?-zapytałam chłopaka.
-Ja nie mam ale twój chłopak może mieć.-powiedział.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
No to mamy kolejny rozdział. Teraz napisałam go za pomocą waszych porad.Dziękuje wam za nie bo od razu lepiej mi się piszę!I przepraszam, że wyjechałam z filmem gdy w komentarzach piasliście, że akcja toczy się za szybko ale miedzy innymi na tym będą się toczyć kolejne rozdziały. Oraz chce by reszta 1D i Danielle brali udział w opowiadaniu. Mam nadzieje że rozdział się spodoba i dalej będziecie komentować! PROSZĘ KOMENTUJ TO WELE ZNACZY I ZACHĘCA DO DALSZEJ PRACY! KOCHAM WAS ZA TO ŻE CZYTACIE "MOJW WYPOCINY" :D POZDRAWIAM MIŚKI!!!
Stray
czwartek, 2 maja 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
Never say never-2
-Auuć! Uważaj jak chodzisz - powiedziałam do chłopaka o niebiesko-szarych oczach. -Przepraszam nic ci się nie stało??- z troskliwym głosem powiedział chłopak, który wcześniej na mnie wpadł. - Nie, nic się nie stało- obdarowałam go uśmiechem. - Wiesz źle mi z tym że na ciebie wpadłem...więc może w zamian zabiorę cię na kawę? - zapytał. -Do...- nie dokończyłam bo chamsko przerwał mi nie kto inny tylko Justin.
-Jane my powinniśmy już pójść.- powiedział poważnym tonem. Złapał mnie za rękę i wyciągnął z kawiarni.
- Jestem Louis!!- usłyszałam krzyk chłopaka.
-Jane my powinniśmy już pójść.- powiedział poważnym tonem. Złapał mnie za rękę i wyciągnął z kawiarni.
- Jestem Louis!!- usłyszałam krzyk chłopaka.
******
-Justin co ty do cholery robisz?-krzyknęłam do chłopaka lecz ten nie zareagował. Szliśmy jeszcze z 20 minut gdy doszliśmy do ciemnej alejki parku w którym jeszcze nigdy nie byłam.-Złam mnie za rękę-powiedział tak cicho że prawie go zrozumiałam. -Dlaczego?-powiedziałam. -Zamknij się i rób co mówie- słyszałam w jego głosie że wymuszał opanowanie ale mógł w każdej chwili wybuchnąć.Zrobiłam jak kazał. - Auuć masz zimne dłonie-jęknęłam. -Wiesz podobno ten kto ma zimne dłonie jest dobry w łóżku.-szyderczo się zaśmiał.
-Wiesz nadal nie rozumiem po co mam trzymać cię za rękę-narzekałam jak w mojej naturze. -Mów ciszej!Paparazzi za nami łażą musimy udawać przecież parę-wtedy oboje na chwile zamilkliśmy. Szłam udając uśmiech na twarzy, lecz sam się pojawiała na mojej tewrzy gdyż podziwiałam piękno uliczki po , której tym razem spacerowaliśmy.Poczułam szrpnięcie. Justin docisnał mnie do ściany jednego z budynków.Jego ręce błądziły po moich pośladkach. -No to co. Zabawimy się malieńka. Nie możesz mi się wyrwać, przecierz paparazzi czały czas nas obserwują- ci do ucha przygryzając je delikatnie.Zaczął ą je coraz mocniej. Czułam jak robi się aż fioletowe.Miałam ochotę zacząć krzyczeć by przeztał lecz wolałam rozwiązać to bardziej radykalnie.Unosiłam po woli kolano, gdy pyło już blosko celu wykonałaś jeden zwinny, mocny kop w jego "męskość".-Aaau co to robisz?? Chcesz żebym był bezpłodny??-spytał łapiąc się za krocze.-Nie ale zabawiać to ty się możesz z prostytutką a nie ze mną.- powiedziałam poważnie patrząc mu w oczy. Zostawiłam go i ruszyłam ku mieszkaniu który dostałam wzamian za udawanie dziewczyny Justina.
**********
Weszłam do mieszkania zamknęłam się od środka.Czułam się w mieszkaniu jeszcze trochę nieswojo. Poszłam do sypialni, położyłam torbe na toaletce, rozebrałam się gdy usłyszałam pukanie w okno. Czułam że ktoś mnie obserwuje gdy stoje nago, a mam odsłoniętę zasłony szybko więc wbiegłam do łazienki. Wzięłam prysznic. Założyłam majtki i dużo za dużą podkoszulkę. Poszłam do kuchni zrobiłam sobie herbatę, miałam zamiar obejrzeć jakiś film, lecz usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je i już myślałam że spotkam tam Justina, lecz moje przypuszczenia okazały się błędne.-Hej jestem Harry!-powiedział przystojny lokaty o zielonych oczach.-Jane-obdarowałam go uśmiechem.-Wiesz jak miałbym być szczery to zabłądziłem, mogłabyś mnie pokierować??-zapytał. -Jasne może wejdziesz?-zapytałam.
Nie umiem pisać długich rozdziałów lecz staram się wzorować na stylu jakim jest napisane wiele opowiadań które mają po kilka tysięcy wejść, lecz pojawił się już pierwszy komentarz więc mam nadzieje że będzie ich więcej :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
-Justin co ty do cholery robisz?-krzyknęłam do chłopaka lecz ten nie zareagował. Szliśmy jeszcze z 20 minut gdy doszliśmy do ciemnej alejki parku w którym jeszcze nigdy nie byłam.-Złam mnie za rękę-powiedział tak cicho że prawie go zrozumiałam. -Dlaczego?-powiedziałam. -Zamknij się i rób co mówie- słyszałam w jego głosie że wymuszał opanowanie ale mógł w każdej chwili wybuchnąć.Zrobiłam jak kazał. - Auuć masz zimne dłonie-jęknęłam. -Wiesz podobno ten kto ma zimne dłonie jest dobry w łóżku.-szyderczo się zaśmiał.
-Wiesz nadal nie rozumiem po co mam trzymać cię za rękę-narzekałam jak w mojej naturze. -Mów ciszej!Paparazzi za nami łażą musimy udawać przecież parę-wtedy oboje na chwile zamilkliśmy. Szłam udając uśmiech na twarzy, lecz sam się pojawiała na mojej tewrzy gdyż podziwiałam piękno uliczki po , której tym razem spacerowaliśmy.Poczułam szrpnięcie. Justin docisnał mnie do ściany jednego z budynków.Jego ręce błądziły po moich pośladkach. -No to co. Zabawimy się malieńka. Nie możesz mi się wyrwać, przecierz paparazzi czały czas nas obserwują- ci do ucha przygryzając je delikatnie.Zaczął ą je coraz mocniej. Czułam jak robi się aż fioletowe.Miałam ochotę zacząć krzyczeć by przeztał lecz wolałam rozwiązać to bardziej radykalnie.Unosiłam po woli kolano, gdy pyło już blosko celu wykonałaś jeden zwinny, mocny kop w jego "męskość".-Aaau co to robisz?? Chcesz żebym był bezpłodny??-spytał łapiąc się za krocze.-Nie ale zabawiać to ty się możesz z prostytutką a nie ze mną.- powiedziałam poważnie patrząc mu w oczy. Zostawiłam go i ruszyłam ku mieszkaniu który dostałam wzamian za udawanie dziewczyny Justina.
**********
Weszłam do mieszkania zamknęłam się od środka.Czułam się w mieszkaniu jeszcze trochę nieswojo. Poszłam do sypialni, położyłam torbe na toaletce, rozebrałam się gdy usłyszałam pukanie w okno. Czułam że ktoś mnie obserwuje gdy stoje nago, a mam odsłoniętę zasłony szybko więc wbiegłam do łazienki. Wzięłam prysznic. Założyłam majtki i dużo za dużą podkoszulkę. Poszłam do kuchni zrobiłam sobie herbatę, miałam zamiar obejrzeć jakiś film, lecz usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je i już myślałam że spotkam tam Justina, lecz moje przypuszczenia okazały się błędne.-Hej jestem Harry!-powiedział przystojny lokaty o zielonych oczach.-Jane-obdarowałam go uśmiechem.-Wiesz jak miałbym być szczery to zabłądziłem, mogłabyś mnie pokierować??-zapytał. -Jasne może wejdziesz?-zapytałam.
Nie umiem pisać długich rozdziałów lecz staram się wzorować na stylu jakim jest napisane wiele opowiadań które mają po kilka tysięcy wejść, lecz pojawił się już pierwszy komentarz więc mam nadzieje że będzie ich więcej :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
czwartek, 18 kwietnia 2013
"Change Your Life"-1
Dobra no to pierwszy rozdziałek :) PROSZĘ KOMENTUJ <3
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Byłam pochłonięta słuchaniem muzyki, podczas gdy czekałam na rodziców. Miałam szczęście że w torbie znalazłam tableta miał równo 69% baterii. Grałam w angry birds. Gdy poczułam delikatny dotyk na ramieniu. - Cześć ty za pewnie jesteś Jane.- Spostrzegłam że siedzi obok mnie mó idol Justin Bieber. Nie byłam tym zbytnio za szokowana, bo znałam już dużo popularnych osób.- Tak o co chodzi? -zapytałam chłopaka, z lekkim uśmiechem na twarzy. - Wiem że to głupie pytanie ale śpieszę się na nagranie...- był zamotany w tym co mówi. -Więc??- zapytałam. - Masz pożyczyć chusteczkę?? -Jasne!! Mam w torebce.- Powiedziałam do chłopaka, podając mu torebkę. Grzebał w niej dość długo. Nie zwracałam na to uwagi, kontynuowałam grę na tablecie. Poczułam gdy nagle otrzymałam soczystego całusa na poliku. Usłyszałam też. - Dziękuję piękna! Po tym słyszałam tylko oddalające się kroki chłopaka.
****
Byłam szczęśliwa, że dostałam całusa od mojego idola. Ale nie myślałam o tym zbytnio. Byłam zmęczona bo dość wcześnie wstałam. Rozebrałam się do naga, z szafy wyjęłam moją ukochaną piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic założyłam piżamę i poszłam do łóżka. Wsunęłam rękę pod poduszkę szukając telefonu - nie wiem dlaczego ale zawsze go tam kładę- zaczęłam przeglądać wiadomości gdy ujrzałam wiadomość od prywatnego numeru. "Dziękuję za chusteczkę"
****
Rano obudziłam się i w telefonie zobaczyłam spam esemesowy od nikogo innego jak Justina. Skąd on w ogóle ma mój numer? Zadawałam sobie to pytanie przez cały ranek. Zjadłam tradycyjnie na śniadanie mega kaloryczne płatki, założyłam dla odmiany spódniczkę do tego białą bokserkę i wyszłam na spacer. '' Nie wiedziałam że to miasto tak pięknie wygląda z rana'' myślałam idąc po moim kochanym Londynie. Szłam wzdłuż alejki w parku, gdy dostałam esemesa. Tym razem nie od Jstina lecz od mojego taty '' Przyjdź szybko do studia chce ci kogoś przedstawić''. Nie odpisywałam na esemesa tylko tak jak było zawarte w jego treści popędziłam do studia.
*******
Weszłam do studia i ku mojemu zdziwieniu spotkałam tylko Rebece, która zawsze tam była, by kierować wszystkich gdzie mają pójść. Poszłam bez słowa do gabinetu mojego taty a tam zobaczyłam Justina. Siedział tam taki zadowolony jakby wiedział że zaraz się tam zjawię. -He...hej-powiedziałam ze spokojnym wyrazem twarzy. -No nareszcie Jane siadaj-powiedział mój tata wskazując na miejsce obok. Zrobiłam jak kazał, wsiadłam na skórzanej sofie gdy poczułam że Justin przysuwa się do mnie. Nie panowała cisza bo mój tata zaczął mówić. -A więc ja teraz będę nowym menadżerem Justina.I z wydawcą płyty uzgodniliśmy układ.- nie mogłam dłużej słuchać jak powoli mówił. - A co związane z tym jest ze mną??-zadałam pytanie.-Dostaniesz 100 000£ jeżeli będziesz udawać moją dziewczynę.-stanowczo powiedział Justin.Przez chwilę się zamyśliłam ale doszłam do wniosku że życie jest tylko jedno i trzeba je dobrze wykorzystać.-Zgadzam się.-powiedziałam.-Okey a więc podpisz tylko to- zwrócił się do mnie ojciec podając świstek papieru, nie czytając go od razu niedbale go podpisałam. -Dobra idźcie teraz do kawiarni na dole i poznajcie się trochę.-zwrócił się do nas mój tata.Po wyjściu z gabinetu Justin powiedział do mnie- To teraz jesteś moją dziewczyną!!- na jego twarzy pojawił się zalotny uśmiech...
No to mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję że zbytnio się nie zbłaźniłam. Proszę komentuj :)
****
Byłam szczęśliwa, że dostałam całusa od mojego idola. Ale nie myślałam o tym zbytnio. Byłam zmęczona bo dość wcześnie wstałam. Rozebrałam się do naga, z szafy wyjęłam moją ukochaną piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic założyłam piżamę i poszłam do łóżka. Wsunęłam rękę pod poduszkę szukając telefonu - nie wiem dlaczego ale zawsze go tam kładę- zaczęłam przeglądać wiadomości gdy ujrzałam wiadomość od prywatnego numeru. "Dziękuję za chusteczkę"
****
Rano obudziłam się i w telefonie zobaczyłam spam esemesowy od nikogo innego jak Justina. Skąd on w ogóle ma mój numer? Zadawałam sobie to pytanie przez cały ranek. Zjadłam tradycyjnie na śniadanie mega kaloryczne płatki, założyłam dla odmiany spódniczkę do tego białą bokserkę i wyszłam na spacer. '' Nie wiedziałam że to miasto tak pięknie wygląda z rana'' myślałam idąc po moim kochanym Londynie. Szłam wzdłuż alejki w parku, gdy dostałam esemesa. Tym razem nie od Jstina lecz od mojego taty '' Przyjdź szybko do studia chce ci kogoś przedstawić''. Nie odpisywałam na esemesa tylko tak jak było zawarte w jego treści popędziłam do studia.
*******
Weszłam do studia i ku mojemu zdziwieniu spotkałam tylko Rebece, która zawsze tam była, by kierować wszystkich gdzie mają pójść. Poszłam bez słowa do gabinetu mojego taty a tam zobaczyłam Justina. Siedział tam taki zadowolony jakby wiedział że zaraz się tam zjawię. -He...hej-powiedziałam ze spokojnym wyrazem twarzy. -No nareszcie Jane siadaj-powiedział mój tata wskazując na miejsce obok. Zrobiłam jak kazał, wsiadłam na skórzanej sofie gdy poczułam że Justin przysuwa się do mnie. Nie panowała cisza bo mój tata zaczął mówić. -A więc ja teraz będę nowym menadżerem Justina.I z wydawcą płyty uzgodniliśmy układ.- nie mogłam dłużej słuchać jak powoli mówił. - A co związane z tym jest ze mną??-zadałam pytanie.-Dostaniesz 100 000£ jeżeli będziesz udawać moją dziewczynę.-stanowczo powiedział Justin.Przez chwilę się zamyśliłam ale doszłam do wniosku że życie jest tylko jedno i trzeba je dobrze wykorzystać.-Zgadzam się.-powiedziałam.-Okey a więc podpisz tylko to- zwrócił się do mnie ojciec podając świstek papieru, nie czytając go od razu niedbale go podpisałam. -Dobra idźcie teraz do kawiarni na dole i poznajcie się trochę.-zwrócił się do nas mój tata.Po wyjściu z gabinetu Justin powiedział do mnie- To teraz jesteś moją dziewczyną!!- na jego twarzy pojawił się zalotny uśmiech...
No to mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję że zbytnio się nie zbłaźniłam. Proszę komentuj :)
niedziela, 14 kwietnia 2013
Bohaterowie
Główna bohaterka to Jane Blue. Jest to siedemnastoletnia wysoka brunetka o zielonych oczach,córka szych w dziedzinie show biznesu. Ma wszystko o czy marzą prawie wszyskie nastolatki, lecz ma także wielki talent

Chłopcy z boysbandu One Direction. Mają od 19 do 21 lat. Są gwiazdami na poziomie Justina Biebera. Ich menadżer jest dobrym przyjacielem ojca Jane.

Danielle Peazer jest tancerką która będzie uczyć tańczyć Jane. Okaże się ona jej przyjaciółką.
Justin Bieber jest wokalistą w którym kocha się miliony nastolatek na całym świecie. Ma 19 lat i dla Jane jest wielkim wzorem by wierzyć w marzenia.
Chłopcy z boysbandu One Direction. Mają od 19 do 21 lat. Są gwiazdami na poziomie Justina Biebera. Ich menadżer jest dobrym przyjacielem ojca Jane.
Danielle Peazer jest tancerką która będzie uczyć tańczyć Jane. Okaże się ona jej przyjaciółką.
Justin Bieber jest wokalistą w którym kocha się miliony nastolatek na całym świecie. Ma 19 lat i dla Jane jest wielkim wzorem by wierzyć w marzenia.
Czas Zacząć...
Hej imaginy mi nie wychodzą więc wracam z opowiadaniem. Tym razem o 1D i JB. Mam nadzieje że opowiadanie przypadnie wam do gustu <3
Kocham was :)
PS. Mój twitter to @follow_back__69 wpadnij zawsze daje follow back :D
Kocham was :)
PS. Mój twitter to @follow_back__69 wpadnij zawsze daje follow back :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)